W poszukiwaniu sensu.
- Ewa Joanna Sankowska

- 2 dni temu
- 1 minut(y) czytania

Ostatnio wiele zdarzeń, rozmów, książek, a nawet i filmów, krąży wokół poczucia sensu. Zdarzeń, w których uczestniczę, rozmów, które prowadzę, książek, które czytam, filmów, które oglądam.
Skłoniło mnie to do chwil kilku refleksji. Dobrze bowiem co jakiś czas dokonać autoanalizy i sprawdzić, czy droga, którą kroczymy, ciągle wiedzie w stronę, w którą chcemy iść. Dobrze jest co jakiś czas sprawdzić, czy nie zmieniły się nasze priorytety. Dobrze jest co jakiś czas zapytać siebie, czy to, co robię, ciągle ma da mnie sens.
Sens jest dla mnie parasolem, pod którym kwitną wspierające emocje, relacje, pod którym rozwijam swoje kompetencje, pod którym dbam o siebie.
Czy tak na sto procent wychodzi? Oczywiście że nie. Potykam się czasem o własne nogi. O swoje oczekiwania, które znowu wyrwały się i chcą uporządkować cudzą piaskownicę, o emocje, które mają ochotę poszaleć, o niezrozumiane do końca własne potrzeby. Potykam się. Wstaję. Otrzepuję. I idę dalej. Z większym zrozumieniem. Z większą miłością do samej siebie. Z większym bagażem doświadczeń. Z większą pewnością. Z większym poczuciem sensu.
Daję się czasem pociągnąć w działania, które rozmijają się z tym, co dla mnie ważne.
Przyglądam się powodom. Są różne. Czasem nadzieja na coś ciekawego. Czasem chęć wsparcia. Czasem towarzystwo. Czasem odzywa się we mnie ratownik. Głównie jednak wszystko dotyczy tego, że na jakiś czas, na krótko, przestaję słuchać siebie. Skutek zwykle nie jest dobry. Choć zawsze jest czas na wyciągnięcie lekcji…
I właśnie ten sens będzie tematem, z którym będę pracować w najbliższym czasie. Sama ze sobą. Z klientami. Piórem. Pędzlem. Ruchem. W aktywnościach zawodowych, w medytacji, w codzienności.
Daj znać, jeśli chcesz dołączyć do wakacyjnych warsztatów W POSZUKIWANIU SENSU.



Komentarze