Sloneczny, niedzielny poranek. Cisza. Siedzę przy biurku w ukochanym fotelu uszaku, wsłuchuję się w dochodzący zza okna klangor żurawi i określam azymut na marzec. Przede mną dwa spotkania w ramach mentoringu Radykalnego Wybaczania, dwa zjazdy na podyplomowe psychologii pozytywnej, początek kursy instruktorskiego drugiego stopnia neuromedytacji. Cieszę się bardzo na te spotkania. Radykalne pomaga mi uzdrowić to, co niosłam przez dekady na grzbiecie. Czas dzieciństwa bywa pięk