top of page

Bajka o kotce, która zjadła swój ogon


Szła polem. Zboże pszenicy kryło ją przed dziećmi z pobliskiej wioski. I dawało okazję do upolowania jednej czy dwóch myszek, które także kryły się tu przed ludźmi. Słońce stało w zenicie, ale nie było tak nieprzyzwoicie gorąco jak wprzódy. Kotka szła niespiesznie, a kłosy pszenicy rozstępowały się przed nią łagodnie.


Monotonny ten krajobraz, pomyślała. Nic tu się nie dzieje, nie ma na czym oka zawiesić. Krajobraz nie zmienił się wskutek jej myśli. W sumie nie wiadomo - dlaczego. Czyżby jej myśl nie miała mocy sprawczej?


Źdźbło podobne do źdźbła wyrastało przed jej pyszczkiem bez nadziei na zmianę faktury, barwy, czegokolwiek. Kotka postanowiła nieco odpocząć i zmienić perspektywę. Położyła się. Kłosy jak były, jak były, może nieco wyższe i bardziej stabilne niż wtedy gdy wędrowała. Zmiana jednak nie należała do zbyt spektakularnych.


I nagle coś się poruszyło. Zastrzygła uszami. Odpowiedziała jej cisza. Oparła kształtna główkę o łapki. Znowu cos się poruszyło. I zaszeleściło. Podniosła głowę. Rozejrzała się. Nic. Pole trwało. Zamknęła oczy. Jednostajny szum powietrza gdzieś ponad łanami zboża kołysał ją do snu. Dobrze było odpocząć. Niestety okolica z niej kpiła. Znowu coś zaszeleściło, poruszyło się. Poczuła to w ciele. Szybko odwróciła głowę w stronę natarczywego zjawiska.


I zobaczyła. Złapała na gorącym uczynku tego czegoś, co nie dawało jej zasnąć. Nie uciekało. Trwało blisko niej, poruszając się delikatnie. Ciekawe, zamruczała, i jakie inne od łanów pszenicy. Przyglądała się temu czemuś spod przymrużonych powiek.


Zjawisko było nieobliczalne. I w tej nieobliczalności fascynujące. Poruszało się, zamierało, zmieniało kierunek ruchu, intensywność, częstotliwość. Było czymś tak nowym, że kotka porzuciła myśl o drzemce i z uwagą oddała się zgłębianiu natury dziwowiska. Wreszcie, pomyślała, wreszcie coś godnego mojej uwagi.


Fascynacja pozbawiła ją potrzeby spania, jedzenia, dbania o tygrysie futerko. Dotykała pięknego  tworu, śledziła skrzące się w słonecznych promieniach pręciki. Zachwycała sprężystością, zwinnością i gracją. Jest takie jak ja, doszła do wniosku, tylko bardziej… Jest doskonałą mną.


Po upływie jakiegoś czasu, którego i tak nie mierzyła, zdecydowała się stać się taka jak ten byt doskonały, który zaszczycił ją swoją obecnością. Objawił się w jej marnym, nudnym życiu skupionym na łapaniu myszek, czyszczeniu futerka i spaniu. Teraz, teraz wreszcie będzie mogla żyć prawdziwie. Poczuła, jak życie nabrało sensu i blasku. Zrozumiała  w przebłysku kociego geniuszu, że - aby stać się taką jak ów przybysz z duchowej sfery, musi go pochłonąć, zjeść. Wtedy - mając go w sobie, stanie się nim.


Mijały minuty i godziny. Mijal dzień za dniem. Kotka nie jadła, nie pila, nie czyściła futerka. Całą swoją energię przeznaczyła na ideę, która ją pochłonęła. Stać się kimś innym, stać się doskonalą emanacja kota. To jedno. Tylko to.


Nie zauważyła, że z dnia na dzień dziwowisko z pełnego blasku i cudowności stało się szare, brudne, słabowite. To jednak sprawiło, że zdołała je złapać. Zapomniała już o tym, co nią powodowało. Liczyło się jedynie to, co miała zrobić. Wiedziała, że nie da rady połknąć w całości tego bytu. Odgryzła więc kawałek w nadziei, że dozna choć cienia przemiany. Zamiast tego, poczuła ból. Coś ją zraniło. Mocno. Chciała się zerwać i uciec. Niestety, czas, który przeznaczyła na stanie się lepszą wersją siebie, zadrwił mniej okrutnie. Nie miała siły.


Spojrzała na siebie. Była wrakiem kota. Niedożywiona, zapchlona, z zebrami na wierzchu i krwawiącym ogonem, którego końcówka leżała przed nią jak memento.


Zrozumiała, że goniła za szkodliwą ideą bycia kimś lepszym niż była. Nie dostrzegała swojego piękna, sprytu, dobrego życia. Chciała lepiej, więcej, inaczej. Odrzuciła siebie, skupiając się dążeniu do czegoś, co już w sobie miała, ale czego nie dostrzegała. Całą swoją energię włożyła w zmianę, która wcale nie była jej potrzebna. Szukała na zewnątrz, nie dostrzegając, że to, co najbardziej wartościowe, już w niej jest.

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page