Jedność bieli.
- Ewa Joanna Sankowska

- 21 lip
- 1 minut(y) czytania

Czystość myśli. Nie, jeszcze inaczej. Czystość umysłu. Brak myśli, ten stan, w którym mózg się zawiesza w niemyśleniu. Nie marazm. Nie odpłynięcie w bycie w czymś. Moment, czasem krótki, w którym nie-jestem. A może wtedy właśnie Jestem. I nic więcej.
Biel. Powidok złota. Powidok różu. Biel. Nie-kolor. Nic. A w tej nicości jedność. Bez wyjaśniania. Bez tłumaczenia. Bez przypisów, adnotacji, bibliografii.
Biel. Bez granic. Bez progów, przeszkód, zatorów. Gładka przestrzeń po horyzont. W niewielką fałdą, wspomnieniem wspomnienia po przebrzmiałej myśli. Po to jedynie, by dostrzec jej brak. Nieistnienie.
Biel. Ani miękka, ani twarda. Bez-materialna. Ze sfery ducha. Bez-kształtna. Bez-wymierna. Bez-bez-bez.
Biel. Ani dobra, ani zła. Niepodlegająca ocenie, osądowi. Po prostu biel.
Biel. Bez przeszłości. Bez przyszłości. Bez teraźniejszości. A może? Może jednak biel jest teraźniejszością? Teraźniejszością bez odniesienia do przeszłości czy przyszłości. Teraźniejszością, która jest. Która trwa.
Biel. Byt bez granic. Bez początku i końca. Bez opozycji ja-ty. Bez granicy skóry. Biel będącą jednością.
Biel.



Komentarze