Czy aby na pewno umiesz odpoczywać?
- Ewa Joanna Sankowska

- 26 kwi
- 3 minut(y) czytania

Umiesz odpoczywać? Na pewno? Jesteś po dawce tego, co odpoczynkiem nazywasz, naprawdę zrelaksowana/-y? Odpoczynek wcale nie jest taki łatwy, jak mogłoby się wydawać. A może jest łatwy, a my zapomnieliśmy, jak to robić?
Bo odpoczynek nie jest nicnierobieniem. Odpoczynek ma sprawić, że nabierzemy siły, energii, damy odetchnąć ciału i głowie, emocjom, psychice. Ma nas wyposażyć w zasoby. Samo leżenie po trudnej rozmowie z szefem może tego nie zapewnić, gdyż myśli będą krążyć wokół wydarzenia sprzed kilku godzin. Przerzucenie tony węgla (jakieś powidoki z dzieciństwa) z miejsca A w miejsce B też tego nie da, jeśli owo przerzucenie niczemu nie służy.
Pisałam w czwartek o aktywnościach, które dają prawdziwy odpoczynek. Muszą one spełnić kilka warunków, by ów odpoczynek faktycznie był skuteczny. Po pierwsze powinny oderwać od pracy, od myślenia o niej. Po drugie ma dać poczucie zrelaksowania, czyli nie może być kolejną pracą, zadaniem do wykonania. Po trzecie powinno gwarantować wolność i autonomię w zakresie wyboru tejże aktywności, sposobów jej realizacji. Po czwarte winno zapewnić wzrost kompetencji w swoim zakresie. Po piąte musi wnosić ze sobą poczucie sensu. I po szóste budować relacje, dać poczucie przynależności.
Moje ulubione aktywności niosące relaks? Jest ich kilka. Więcej niż przyszło mi do głowy podczas zajęć na psychologii pozytywnej. I tak to jest, że nasza codzienność nie wydaje się nam wcale taka pozytywna, jaką jest. Wtedy przyszły mi do głowy trzy aktywności, z czego dwie dopiero planowane.
Pierwsza z nich to wspólne malowanie. Odkąd zetknęłam się z Vedic Art, moja kreatywność wzrosła. I to nie tylko w obszarze artystycznym. W ogóle. Jakbym świadomie zaczęła przechodzić przez drzwi, z którym wszakże korzystałam. No ale nie o tym. Mam taki plan i już nawet o nim napomknęłam kilku osobom, żeby regularnie spotykać się i malować. Takie malarskie plenery w gronie życzliwych osób.
Drugi pomysł, tez już skonsultowany z jedną koleżanką, to literackie kawki. Spotkania w kawiarni, odpicie kawy i pisanie. Chodziło mi to po głowie od kilku lat. Chciałam kiedyś sama to robić, ale na tamtą chwilę zabrakło mi odwagi. Teraz odwagę mam. I będę to robić nawet i sama. Tyle że z kimś jest o tyle lepiej, że aktywuje się poczucie wspólnoty. A to podnosi mocno poziom dobrostanu.
Trzecia aktywność, o której pamiętałam, to aqua fitness. Aktywność dająca taką energię, dawkę energii, poczucie wspólnoty w szaleństwie, że zdaje się, iż nawet gdyby kompetencje w tym zakresie podnosiły się z prędkością żółwia, nie rzutowałoby to chyba w niczym. Ale się podnoszą, podnoszą i łatwiej jest trzymać się dna, przezwyciężając siłę wyporu.
I teraz przygarść tego, o czym zapomniałam powiedzieć podczas zajęć. Otóż wróciłam do swoich marszów „lasami, lasami, po miedzach, po miedzach”. I tym razem – poza tym, że w niedziele wędruję z mężem – wybieram się z koleżanką. A raz dołączyła do nas kolejna i mamy w planach rozszerzać ten krąg. I tu dzieje się magia. Nie dość, że mamy aktywność fizyczną, to jeszcze podnosi się jakoś relacji i poczucie przynależności. Cudowna sprawa. Takie aktywności, które łączą dają naprawdę poczucie sensu. Trzeba tylko pilnować, by rozmowa nie zeszła na kwestie zawodowe;). A maszeruje się za każdym razem dalej i lżej.
Można do aktywności sprzyjających odpoczynkowi dodać wszelkie aktywności ruchowe, które odbywa się drogą online. Troszkę to naciągane, ale jeśli jesteś introwertykiem lub/i naprawdę w obecnej chwili nie dasz rady spotykać się z ludźmi, takie poczucie przynależności do grupy ludzi, która praktykuje jogę, tai chi czy inny rodzaj sportu, może być dobrym pierwszym krokiem. Już sam fakt świadomości, ze korzystam z aplikacji, a której korzystają setki innych osób, może dać namiastkę takiej świadomości. Gdy praktykuję tai chi właśnie korzystając z popularnego serwisu internetowego, czuję, że nie robię tego sama. Że są ludzie, którzy też to robią. Może i nie w tej chwili, ale w ogóle. Oczywiście, że lepiej jest robić to na żywo, w grupie. Nie zawsze jednak jest to możliwe.
To samo dotyczy wszelkiego rodzaju kursów, warsztatów (oczywiście tych niezwiązanych z pracą, bo mówimy cały czas o odpoczynku). Zawsze te, w których uczestniczymy na żywo, dadzą nam więcej pozytywnej energii. Czasem jednak lepiej jest zrobić coś online niż nie zrobić wcale.
Wszelkiego typu pasje, hobby, zainteresowania, które rozwijamy razem, dają nam więcej. Pamiętam, jak w ósmej klasie szkoły podstawowej chodziłam na kółko fotograficzne i z koleżanką „biegałyśmy” po naszym miasteczku, odkrywając jego małe tajemnice. Ileż radości to dało. Bo oto z jednej strony wzrastały kompetencje, miałyśmy świadomość, ze to, co fotografujemy, jest celowe, sensowne, to jeszcze budowała się ciekawa relacja, która – tak na marginesie – odżyła na studiach i do dziś jest żywa.
Uśmiecham się, pisząc te słowa. A to oznacza, że wspomniane przeze mnie sposoby odpoczynku spełniają swoją funkcję. A Ty? Jak odpoczywasz? Może umawiasz się z przyjaciółką na wspólne pieczenie ciasteczek? Może z siostrą pielęgnujesz ogródek? Może chodzisz na zajęcia z modelarstwa? Daj znać, proszę.

Komentarze